- Tutaj pracuje Lana
okno |miod |leki„— Tutaj pracuje Lana — w głosie Barcewa pojawiła się ledwo słyszalna ciepła nuta. — Stanowisko założyliśmy trzy tygodnie temu i nie ma ono żadnych przejść. Możemy iść dalej — rzucił od niechcenia, zapraszając mnie skinieniem głowy do dalszej części korytarza.
Uśmiechnąłem się. Proszę. Stał się nawet rozmowny, żeby tylko jak najprędzej uwolnić swoją Lanę od niepożądanego gościa.
Przystanąłem u wąskiego krańca jakiegoś kamiennego stołu czy ławy, pokrytej piastykow; płytą, na której chemiczka urządziła sobie rodzaj pracowni. Panował tu idealny ład. W wysmukłych, kolorowych pojemnikach wi
dniały odczynniki, niektóre w specjalnych naczyniach, utrzymujących temperaturę lub ciśnienie. Pośrodku płonęły trzy palniki, a nieco dalej pochylały się nad stołem podobne do dawnych mikrofonów ujścia kabli kriogenicznych, przewodów doprowadzających kwasy i najróżniejsze gazy. Ich butle lub mufy złączek pęczniały za niewielką pancerną płytką, umocowaną pod przeciwległą ścianą.
Lana podniosła głowę. W świetle silnego, bezcieniowego reflektora zalśniły jej upięte jakąś przezroczystą siateczką rudawe włosy. Przyjrzała mi się spokojnie i bez pośpiechu zajęła się na powrót preparatem, który leżał przed nią pośrodku oświetlonego kręgu.“(7)
<<<< - Mój Boże panie
| Poza problemem uwodnienia >>>>
nastolatkowie |owady |przyroda